Kilka godzin później leżałam w łóżku, szczelnie opatulona kołdrą, i wsłuchiwałam się w tykanie zegarka na komodzie. Wydarzenia zeszłego dnia sprawiły, że nie dałam rady zasnąć. Analizowałam po kilka razy wszystko, co się zdarzyło i za każdym razem miałam ochotę wyskoczyć z łóżka i krzyczeć z radości. Nie potrafiłam uwierzyć w szczęście, jakie mnie spotkało, to było zbyt cudowne. A jednak - to stało się naprawdę. Na skórze czułam jeszcze ślady dłoni i ust Jace'a, a kiedy wtulałam głowę w poduszkę, mogłam poczuć również jego zapach. Kiedy przywołałam w myślach jego uśmiech, poczułam na ciele przyjemne dreszcze. Uśmiechnęłam się sama do siebie, a zaraz po tym westchnęłam cicho.
Mama też polubiła Jace'a. Wieczorem, kiedy już pojechał do domu, powiedziała, że całkiem miły z Niego chłopak. Jedyne co jej się nie spodobało, to że jeździł na motorze. Mama była przerażona, kiedy powiedziałam jej, że przywiózł mnie nim do domu. Zareagowała na to słowami:
- Boże święty! A co gdyby stał się wypadek?
Na samą myśl o tym, przewróciłam oczami. Mama zawsze wyobrażała sobie najgorsze. Denerwowała mnie tym, choć muszę przyznać, że czasem było to dość zabawne.
Nagle w mojej głowie pojawiła się inna myśl. Przecież Caroline nic nie wie! Padnie trupem, kiedy jej opowiem, co się stało.
Już sięgałam po telefon, ale wtedy zorientowałam się, że moja przyjaciółka na pewno już śpi. W końcu była już 2 nad ranem. Jutro rano do niej zadzwonię - pomyślałam.
W tej samej chwili moje rozmyślania przerwało wibrowanie telefonu gdzieś na łóżku. Kiedy w końcu wydobyłam go spod poduszki, okazało się że przyszedł sms od Jace'a. Pytał czy śpię. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc że też nie może zasnąć, tak jak ja. Szybko odpisałam, że nie.
Wymieniliśmy jeszcze parę wiadomości, aż w końcu zrobiłam się lekko senna i sama nie wiem kiedy - zasnęłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz