Stałam w kuchni, oparta o blat i wpatrzona w widok za oknem. Było już ciemno a na zegarze dochodziła godzina 20. Z czajnika dobiegał odgłos gotującej się wody. Wciąż nie mogłam uwierzyć w szczęście, jakie odzyskałam tego dnia. Byłam wesoła, ale zaraz zdumiona, jak wiele ten dzień zmienił w moim życiu.
Chwilę później poczułam znany dotyk warg na moim ramieniu. Zaśmiałam się cicho i odwróciłam w stronę Jace'a. Wyglądał oszałamiająco - włosy miał uroczo zmierzwione, a ubrany był jedynie w ciemne jeansy, dzięki czemu mogłam prześledzić wzrokiem jego nagi brzuch, barki i ramiona. W tym samym momencie oblizałam wargi, na co Jace zareagował śmiechem.
- Masz zamiar mnie zjeść? - zapytał z szarmanckim uśmiechem, unosząc lekko brwi.
- W najbliższym czasie nie. - odpowiedziałam, puszczając do Niego oczko.
Stanęłam na palcach i pocałowałam jego ciepły policzek a następnie odwróciłam się z powrotem w stronę blatu i wlałam zagotowaną już wodę do stojących na nim filiżanek.
- Kawa gotowa. - oznajmiłam, uśmiechając się w stronę chłopaka.
Jace położył ręce na moich biodrach, nachylił się i przywarł swoimi ustami do moich. Odwzajemniłam pocałunek, przymykając oczy. Czułam się wspaniale, jak zawsze zresztą, kiedy mnie całował.
W tym samym momencie rozległ się donośny dzwonek do drzwi.
- Mama. - pisnęłam. - Idź się ubrać! Szybko! - krzyknęłam do Jace'a, który już zdążył założyć na siebie koszulkę.
Zerknęłam przez małe okienko w drzwiach i kiedy upewniłam się, że to moja mama, otworzyłam je.
- Cześć mamuś! - wpuściłam ją do środka i ucałowałam w oba policzki.
- Cześć kochanie! Wypuścili nas wcześniej z biura, dlatego przyjechałam przed czasem. Kupiłam parę rzeczy, mam je w samochodzie. Może byś... - w tym momencie urwała, ponieważ zauważyła opartego o ścianę Jace'a.
Spojrzała na mnie niezrozumiałym wzrokiem i zrobiła zdziwioną minę.
- Widzę że masz gościa. Dzień dobry. - kiwnęła głową w stronę chłopaka.
- Dzień dobry. - rzekł wesoło Jace i podszedł do mnie, uśmiechając się szeroko. - Z chęcią pomogę Pani wnieść do domu zakupy.
Mrugnął do mnie i wyszedł na zewnątrz. Mama uniosła brwi a kąciki jej ust lekko zadrżały.
- Jace przyszedł, bo uczyliśmy się... eee... matmy. - oznajmiłam nerwowo, zagryzając dolną wargę.
Mama zaśmiała się cicho i pokręciła głową. W tym samym momencie do domu wszedł Jace, cały obładowany siatkami.
- Parę rzeczy? - założyłam ręce na piersi, spoglądając na mamę.
- Potrzebnych rzeczy! - poprawiła mnie i ruszyła przed siebie w stronę kuchni.
Zerknęłam na Jace'a i zaśmiałam się wesoło, po czym poszliśmy za nią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz