sobota, 27 kwietnia 2013

Przeszłość powraca cz. 12

Siedziałam przy stoliku w kawiarni i popijałam ciepłą latte. Znudzona czekaniem na Caroline, która powinna pojawić się już 10 minut temu, leniwie przesunęłam wzrokiem po kafejce. Była szkolna przerwa na lunch, więc całe to miejsce wypełnione było uczniami z naszej szkoły. Alex, największy podrywacz w naszej szkole, flirtował właśnie z cheerlederkami w sąsiednim stoliku. Wszystkie wydawały się mieć wyprane mózgi, gdyż żadna z nich nic nie mówiła, tylko chichotała jak najęta. Na ten widok przewróciłam oczami i wypiłam kolejny łyk kawy.
Nagle, jak gdyby nigdy nic, przy moim stoliku usiadł jakiś chłopak. Był całkiem przystojny - miał kasztanowe, zwichrzone prawdopodobnie od wiatru włosy i niesamowicie intensywnie zielone oczy, które patrzyły na mnie chłodno. Wzdrygnęłam się, a wtedy on pochylił się w moją stronę.
- Ty jesteś Clary, prawda?
Skąd on znał moje imię?!
- Lepiej powiedz mi, kim Ty jesteś, bo jak Boga kocham, nigdy Cię przedtem nie widziałam. - odparłam, nieco bardziej niegrzecznie niż zamierzałam.
Wtedy chłopak odsunął się na oparcie krzesła, założył ręce na krzyż i uśmiechnął się arogancko.
- Jestem Dylan. Widziałem Cię raz w tej kawiarni. Byłem wtedy z Alexem, a Ty siedziałaś tu ze swoją przyjaciółką.
- To nie tłumaczy tego, skąd znasz moje imię - powiedziałam, a po chwili dodałam - I czego Ty w ogóle ode mnie chcesz?
Dylan zrobił zdziwioną minę, unosząc brwi.
- Alex nie mówił mi, że jesteś taka niegrzeczna. - w tym momencie zaśmiał się cicho.
Tego już było za wiele. Zacisnęłam usta i zmrużyłam oczy, po czym wzięłam kubek do ręki i ruszyłam w stronę wyjścia.
- Hej, zaczekaj! - usłyszałam za sobą głos Dylana, który oczywiście zignorowałam. Trzasnęłam za sobą drzwiami i wyszłam na ulicę. Na polu było przyjemnie - wiał lekki wiosenny wietrzyk, a miasto zalane było słońcem. 
W tej samej chwili zobaczyłam Caroline po drugiej stronie ulicy. Już miałam iść w jej stronę, kiedy zobaczyłam, że nie jest sama. Naprzeciwko niej stał jakiś chłopak, którego nie potrafiłam rozpoznać i całował ją w policzek. W każdym razie napewno nie był to David. Moja przyjaciółka uśmiechała się radośnie i szeptała mu coś do ucha.
Zatrzymałam się i obróciłam na pięcie, po czym poszłam szybkim krokiem za róg budynku. Oparłam się o ścianę i gorączkowo zaczęłam myśleć nad tym, kim jest owy chłopak i dlaczego razem z Caroline zachowywali się tak poufnie. Nie, to niemożliwe, ona by nie zdradziła Davida! A może jednak wcale jej dobrze nie znałam...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz