Biegłam przed siebie. Wiatr rozwiewał moje włosy a po policzkach spływały mi łzy. Próbowałam je opanować, jednak nie potrafiłam. Przecież obiecałam sobie, że nie będę już przez Niego płakać. Dlaczego nie potrafiłam przestać przejmować się Nim, zapomnieć? Chciałam, naprawdę chciałam. A może tylko sobie to wmawiałam...
Po pewnym czasie, zamyślona, nie zauważyłam że wbiegłam na most, zorientowałam się dopiero kiedy usłyszałam odgłos wodospadu znajdującego się niedaleko.
Zatrzymałam się, uniosłam głowę i aż zachłysnęłam się z zachwytu. Widok, jaki rozciągał się z mostu był nieziemski. Po obu stronach rzeki, która barwiła się tysiącami kolorów pod wpływem promieni słońca, rozciągał się szeroki las. Przy brzegu rosły piękne różnorodne kwiaty: białe, fioletowe, niebieskie... Wszystko razem stanowiło widok nie z tego świata. W oddali majaczyły góry, za którymi powoli chowało się słońce. To ja aż tyle przespałam? - momentalnie nasunęło mi się to pytanie.
Zdecydowałam zostać tu na dłużej. Usiadłam na moście, zwracając się w stronę owego widoku. Machinalnie wyciągnęłam z kieszeni MP3 i włożyłam słuchawki do uszu. Jako pierwsza leciała moja ulubiona piosenka, tyle wspomnień było z nią związanych...
Przymknęłam oczy i wsłuchałam się w muzykę. W tym momencie, chcąc nie chcąc, przywołałam do siebie wspomnienie jego ciepłych ramion i delikatnych, zmysłowych pocałunków. Z zamkniętych powiek popłynęła łza. Nie było sensu z nią walczyć, więc pozwoliłam jej popłynąć.
Przyszło kolejne wspomnienie: siedzieliśmy na ławce, a ja wtulałam się w jego ramiona. Jace wędrował palcami po mojej ręce a następnie brzuchu, ja zaś śmiałam się wesoło, patrząc w jego oczy. Wtedy ON pochylił się i złożył na mych ustach jeden ze swoich cudownych, słodkich pocałunków. Wszystko trwało bardzo szybko. To było jedno ze wspomnień, w których wyglądałam na bezgranicznie szczęśliwą.
Potem następne: stałam przed Nim z rozmazanym makijażem, opuchniętymi oczami i łzami na policzkach. On patrzył na mnie smutno, mówiąc tym samym że to koniec. Domagałam się jakichkolwiek wyjaśnień - bezskutecznie. Po chwili odwrócił się i odszedł, zostawiając mnie całkiem samą. Chciałam biec za Nim i nie pozwolić mu odejść, jednak moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Stałam tam jak kamień i patrzyłam, jak oddala się ode mnie. Po chwili zniknął a z moich oczu poleciały kolejne łzy...
Potrząsnęłam głową, próbując odgonić od siebie ten obraz. Niestety nie udało mi się, wspomnienie nie chciało odejść. Otworzyłam oczy i nie kontrolując swojego zachowania, wybuchnęłam głośnym płaczem. Po chwili zaczęłam krzyczeć. Nie wiem dlaczego, może wydawało mi się że to jakoś pomoże...
Jakie słodko-smutne... MASZ TALENT!
OdpowiedzUsuń