Obudziłam się z okropnym bólem głowy i obolałym ciałem. Czułam się okropnie, nie byłam w stanie otworzyć oczu, więc leżałam tak jeszcze przez chwilę i nagle usłyszałam głos, mówiący:
- Wiem, że już nie śpisz.
Krzyknęłam ze strachu i natychmiast się poderwałam, co sprawiło mi wiele bólu. Z niedowierzaniem spojrzałam na osobę, która siedziała na fotelu obok łóżka, a mianowicie na... Jace'a.
- Co ty tu robisz?! - wrzasnęłam, rozglądając się szybko po pokoju, który zresztą skądś znałam. - A przede wszystkim, co ja tu robię? - szepnęłam bezsilnie, opadając z powrotem na poduszki, gdyż poczułam okropne zawroty głowy.
- Wiesz, że mogło Ci się stać coś złego? Co ty sobie właściwie wyobrażałaś, co? - usłyszałam głos Jace'a. Miałam wrażenie, że dochodzi z bardzo daleka.
- Nie wiem o czym mówisz... - burknęłam, odwracając się do chłopaka plecami, na co on zareagował ze złością. Obszedł łóżko i siadł po turecku dokładnie na przeciwko mojej twarzy.
- Miałaś szczęście, że Cię znalazłem. - rzekł cicho.
Wtedy zaczęłam sobie przypominać, lecz wszystko było jakby za mgłą. Pamiętałam jedynie głośną muzykę i śmiech - nic poza tym.
- Nic nie pamiętam... - szepnęłam i w tym momencie po policzku spłynęła mi łza, którą natychmiast starłam kciukiem.
Jace popatrzył na mnie smutnym wzrokiem i pokręcił delikatnie głową.
- Martwiłem się... Wytłumacz mi, po co to zrobiłaś.
W tym momencie nie wytrzymałam. Momentalnie wyskoczyłam z łóżka i nie zważając na ból, jaki sprawiał mi każdy ruch, pobiegłam w stronę drzwi. Wyciągałam już rękę w stronę klamki, kiedy coś mnie zatrzymało. Odwróciłam się energicznie w jego stronę i wykrzyknęłam:
- Och, doprawdy? A czy martwiłeś się o mnie, kiedy zostawiłeś mnie całkiem samą z tym całym bałaganem, który narobiłeś?! Martwiłeś się, kiedy w twarz powiedziałeś mi, że to koniec, bez żadnych wyjaśnień?! Kiedy odwróciłeś się ode mnie i odszedłeś, nie odwracając się ani razu?! Czy martwiłeś się wtedy, gdy każdej nocy płakałam przez CIEBIE?! Ty nawet nie miałeś o tym pojęcia! Więc bardzo Cię proszę, nie każ mi teraz tłumaczyć moich zachowań, bo Ty nigdy nie wyjaśniłeś mi, dlaczego mnie tak potraktowałeś.
Po tych słowach wybiegłam z sypialni i pognałam schodami w dół, aż do wyjścia. To był jego dom - teraz wiedziałam to napewno. Pamiętam naszą pierwszą wspólną noc tutaj... Tyle wspomnień...
Otrząsając się z tych myśli, wybiegłam z domu, trzaskając za sobą drzwiami i ruszyłam przed siebie, sama nie wiedząc dokąd...
Ale mu dogadała! Jestem ciekawa, dlaczego z nią zerwał?
OdpowiedzUsuń