poniedziałek, 25 marca 2013

Przeszłość powraca cz. 9

- Przyszedłem, bo... - w tym momencie zaciął się, spoglądając nieśmiało na mnie. - mogę wejść?
- Nie. - moja odpowiedź nieco go zdziwiła, gdyż otworzył szerzej oczy i kontynuował:
- Clare, ja... Nie wiem od czego zacząć. - oparł się o framugę drzwi i obrócił głowę w bok, wpatrując się w jeden punkt.
Zaczęłam badać wzrokiem jego twarz, każdy jej punkt. Następnie moje oczy skierowały się na napinające się pod cienką bluzką ramiona, w których zawsze znajdowałam schronienie... Otrząsnęłam się z tych myśli i spojrzałam na Niego wyczekująco, a przy tym odchrząknęłam znacząco. Jace momentalnie odwrócił głowę i wbił we mnie wzrok, mówiąc słowa, których nie spodziewałam się usłyszeć.
- Tęsknię za Tobą. Brakuje mi Twojego dotyku, Twoich ust, Twojej twarzy, Twojego radosnego śmiechu i tego cudownego uśmiechu, którego nie posiada żadna inna istota na ziemi. Nienawidzę siebie za to, jak Cię potraktowałem. Chciałbym się cofnąć i zmienić wszystko, jednak wiem, że nie mogę. Chcę to wszystko naprawić, zdobyć Twoje zaufanie i miłość od nowa, musisz mi na to tylko pozwolić. Proszę, daj mi szansę Clare... Nie umiem bez Ciebie żyć... Błagam Cię... - ostatnie słowa wypowiedział niemal szeptem.
Słowa uwięzły mi w gardle, przez jakiś czas stałam osłupiała z oniemiałym wzrokiem wbitym w jego twarz. Wiedziałam, że muszę jakoś zareagować. W głowie poczułam natłok myśli i wspomnień, w których byłam szczęśliwa, ale też i tych, w których płakałam... również przez Niego.
- Powinieneś już iść. - z moich ust wydobył się szept, słowa, których nie do końca pojmowałam.
Zaczęłam już zamykać drzwi, jednak poczułam mocne pchnięcie.
Jace wszedł do środka i chwycił mnie za nadgarstki, przypierając mnie później do ściany. Przez chwilę słychać było jedynie nasze szybkie, głębokie oddechy i nierównomierne, przyspieszone bicie mojego serca, a może też i jego.
Nagle przywarł mocno swoimi ustami do moich warg i zaczął je całować z dziką namiętnością, jakiej jeszcze do tej pory chyba nie zaznałam. Szybko poddałam się temu rozkosznemu uczuciu i objęłam rękami jego szyję, przyciągając go momentalnie do siebie. Jace chwycił mnie za uda i podniósł do góry, a ja oplotłam nogami jego biodra, wpijając się w jego wargi jeszcze mocniej.
Do głowy napłynęła mi krew, tętno znacznie przyspieszyło, a ja sama nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Podobało mi się to nowe uczucie. To było pragnienie pomieszane z desperacką chęcią pozostania przy Nim.
Jęknęłam cicho, a wtedy Jace przeniósł swoje usta na moją szyję, a następnie dekolt. Moje paznokcie wpiły się w Jego plecy, a on chwycił mocniej moje uda i trzymając mnie w objęciach, ruszył na górę prosto do mojego pokoju.
Rzucił mnie na łóżko, po czym ściągnął koszulkę i położył się na mnie, uważając aby nie przygnieść mnie swoim ciałem. Przygarnęłam go do siebie i zaczęłam śledzić palcami każde miejsce na jego plecach. Nasze usta ponownie złączyły się w gorącym pocałunku, a jego dłonie zaczęły błądzić po moim ciele, aż w końcu chłopak zdjął mi koszulkę. Jęknęłam ponownie, a wtedy jego ręce przeniosły się niżej, rozpinając guziki jeansów. Przygryzłam dolną wargę, czując jego usta na swoim brzuchu.
Jace całował mnie po całym ciele z oddaniem i pragnieniem - czułam to. Pragnęłam go całą sobą, wiedziałam, co się za chwile stanie i byłam na to zupełnie gotowa. Po raz pierwszy od wielu dni, wiedziałam że moje miejsce jest tutaj - przy Nim. To, co zdarzyło się później, całkowicie odmieniło moje dalsze życie.

***

Leżałam obok Jace'a, oddychając już równomiernie i bawiąc się palcami u jego rąk. Obróciłam głowę i zerknęłam na jego spokojną, uśpioną twarz. Wydawał się taki szczęśliwy i beztroski. Przez długi czas wodziłam wzrokiem po jego idealnym wprost ciele. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. To było zbyt piękne, bałam się, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzę. Ale nie - to się działo naprawdę. Byliśmy razem, jak dawniej. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Uśmiech, który oznaczał szczęście.
Po chwili jego rzęsy zatrzepotały i Jace otworzył powoli oczy. Spojrzał nimi głęboko w moje i wtedy to ujrzałam - miłość i troskę. Uniósł się delikatnie na łokciu i nachylił nade mną, składając na mych wargach czuły pocałunek i szepcząc do ucha słowa, które najpiękniej brzmiały tylko w jego ustach:
- Kocham Cię.

3 komentarze:

  1. kiedy kolejna część ? to jest boskie!

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję! :3 ostatnio nie mam czasu za bardzo tutaj wchodzić, ale następną część postaram się dodać już dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie słodkie...Boskie!

    OdpowiedzUsuń