sobota, 23 marca 2013

Przeszłość powraca cz. 7

Szłam wolnym krokiem w stronę domu, a wiatr rozwiewał moje długie ciemne włosy. Poprzednia noc z Caroline dała mi się we znaki - wypiłyśmy razem całą butelkę whisky, a teraz czułam się, jakby ktoś mocno uderzył mnie w głowę. To będzie dłuuuugi spacer - pomyślałam, krzywiąc się mimowolnie.
Nuciłam cicho piosenkę, która rozbrzmiewała ze słuchawek w moich uszach i myślałam o całym moim życiu, o tym jaki jest jego sens. Sama nie wiedziałam już, czego chcę i czego potrzebuję. Wszystko było nie tak, jak powinno, a ja nie miałam pojęcia, co dalej robić. Nie potrafiłam opisać w myślach stanu, w jakim się obecnie znajdowałam, to było dziwne uczucie. Uniosłam głowę i ujrzałam ptaki szybujące wysoko na niebie. Wydawały się takie wolne i beztroskie. Też chciałam taka być.
Moje rozmyślania przerwał dźwięk motoru, z początku cichy, jednak w miarę upływu czasu coraz głośniejszy. Obejrzałam się za siebie i omal nie pisnęłam. Zbliżał się do mnie z dużą szybkością motocykl, należący do osoby, której naprawdę nie chciałam teraz widzieć... A może właśnie chciałam i tylko się oszukiwałam?
Po chwili motor zatrzymał się obok mnie. Chłopak zdjął kask i spojrzał na mnie swoimi cudownymi zielonymi oczami, na widok których ugięły się pode mną nogi, a puls przyspieszył.
- Clary. - rzekł cichym głosem Jace, zagryzając delikatnie wargę.
Dobrze wiedziałam, co oznacza ten gest - on się zwyczajnie denerwował. To było tak urocze, że miałam ochotę podbiec do Niego i go przytulić. Zamiast tego wzięłam głęboki oddech i najluźniejszym tonem, na jaki było mnie stać, wykrztusiłam z siebie:
- Cześć, Jace. - wysiliłam się przy tym na delikatny uśmiech, opuszczając wzrok.
- Wsiadaj, odwiozę Cię do domu, nie będziesz szła taki kawał drogi. - zaproponował chłopak, unosząc delikatnie podbródek.
W głębi duszy pragnęłam tego i chciałam powiedzieć: tak. Niezależnie od własnych potrzeb, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł.
- N-nie - zająkałam się i odwróciłam momentalnie, starając się nie wyglądać na zdenerwowaną.
Ruszyłam przed siebie szybkim krokiem, a moje serce zabiło jak oszalałe.
Jace jednak nie zamierzał pozwolić mi odejść. Chwycił mnie za rękę i odwrócił gwałtownie w swoją stronę, po czym przyciągnął do siebie i pocałował czule w usta. Chciałam mu się wyrwać, zamiast tego wtuliłam się w jego ciało i odwzajemniłam pocałunek z jeszcze większą namiętnością. Jace mruknął cicho, a jego ręce zaczęły wędrować po moich plecach w dół. Ta chwila była niezwykła - zupełnie, jakbyśmy próbowali pochłonąć siebie nawzajem. Jęknęłam cicho, a wtedy chłopak zaczął całować mnie po szyi. Przez moje ciało przeszły ciarki - jak zawsze, kiedy to robił. Chciałam więcej, pragnęłam go każdą częścią mojego ciała...
Clary, przestań. On cię zranił, zrobi to kolejny raz. - do moich myśli wdarł się cichy głos. Wtedy zaczerpnęłam głębokiego oddechu i szybkim ruchem odepchnęłam Jace'a od siebie.
- Nie, przestań! - krzyknęłam z przerażeniem, po czym odwróciłam się i pobiegłam przed siebie, zostawiając go samego...

1 komentarz:

  1. Taka słodka scena...Ale dobrze zrobiła odpychając go! Przecież on miał inną dziewczynę, nie?

    OdpowiedzUsuń